- Wiadomości
- 31 sierpnia 2026
Popularne pesto wycofane w Polsce. Dwie osoby zachorowały, podejrzenie padło na toksynę botulinową
Jedna partia popularnego zielonego pesto marki Łowicz została wycofana ze sprzedaży po wykryciu sygnału mogącego wskazywać na obecność toksyny botulinowej. Ostrzeżenie Głównego Inspektoratu Sanitarnego dotyczy produktu „Pesto alla Genovese. Zielony sos bazyliowy Pesto z orzechami arachidowymi i włoskimi serami”, 180 g, partia L 605192FE I, z terminem przydatności do spożycia 08.2027. Próbka została pobrana podczas dochodzenia epidemiologicznego, a w badaniu wykryto gen ntnh. Jego obecność wskazuje na możliwość występowania bakterii zdolnych do produkcji toksyny botulinowej, ale sama w sobie nie jest jeszcze równoznaczna z wykazaniem aktywnej toksyny w produkcie. Z tego powodu GIS używa ostrożnego sformułowania o „możliwej obecności toksyny botulinowej” i zaleca bezwzględnie nie spożywać produktu z objętej ostrzeżeniem partii.
Sprawa jest szczególnie poważna, ponieważ dochodzenie dotyczy dwóch przypadków botulizmu w Polsce. Według informacji opublikowanych 11 września przez Food Safety News na początku sierpnia objawy wystąpiły u 34-letniego mężczyzny i 35-letniej kobiety. U kobiety rozpoznano botulizm, a toksynę botulinową wykryto w surowicy. U mężczyzny również postawiono rozpoznanie botulizmu, natomiast badania serologiczne były nadal prowadzone. Oboje mieli charakterystyczne objawy neurologiczne, w tym problemy z widzeniem, mówieniem lub połykaniem. Jednocześnie dostępne informacje nie pozwalają jeszcze stwierdzić, że to pesto było definitywnym źródłem zachorowań. Producent i inspekcja prowadzą dalsze badania, a właśnie dlatego wycofanie należy traktować jako działanie chroniące konsumentów w sytuacji poważnego, ale wciąż wyjaśnianego ryzyka.
Jakie pesto zostało wycofane i jak sprawdzić, czy mamy je w domu?
Ostrzeżenie nie dotyczy wszystkich produktów marki Łowicz ani wszystkich słoików zielonego pesto dostępnych na rynku. GIS wskazał konkretny produkt i konkretną partię. Jest to Pesto alla Genovese - zielony sos bazyliowy z orzechami arachidowymi i włoskimi serami - sprzedawany w opakowaniu 180 g. Numer partii to L 605192FE I, a termin przydatności do spożycia został oznaczony jako 08.2027. Produkt wyprodukowano dla MW FOOD Sp. z o.o. z Wadowic. To właśnie numer partii jest najważniejszą informacją pozwalającą ustalić, czy znajdujący się w domu słoik jest objęty ostrzeżeniem. Sama nazwa marki albo wygląd opakowania nie wystarczą, ponieważ komunikat dotyczy tylko określonej serii produkcyjnej.
GIS zaleca, aby produktu ze wskazanej partii nie spożywać. Producent rozpoczął jego wycofywanie, zablokował zapasy znajdujące się w magazynie oraz poinformował odbiorców o konieczności wstrzymania sprzedaży. Informacje dla klientów mają być dostępne również w punktach sprzedaży objętych procedurą. Producent przesłał dodatkowe próbki zabezpieczonej partii do zewnętrznego akredytowanego laboratorium. Jeżeli więc ktoś posiada taki słoik w domu, nie powinien próbować produktu w celu sprawdzenia smaku ani zakładać, że brak nietypowego zapachu oznacza bezpieczeństwo. Toksyna botulinowa może znajdować się w żywności, która nie daje konsumentowi oczywistych sygnałów ostrzegawczych. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest postępowanie zgodnie z komunikatem dotyczącym wycofania.
Co dokładnie wykryto w pesto i czy potwierdzono już obecność toksyny botulinowej?
Komunikat GIS został sformułowany bardzo precyzyjnie. W jednej próbce produktu pobranej w ramach dochodzenia epidemiologicznego wykryto gen ntnh. Jest on związany z kompleksem genów występujących u bakterii wytwarzających neurotoksyny botulinowe i dlatego jego wykrycie jest ważnym sygnałem mikrobiologicznym. Nie jest jednak tym samym co bezpośrednie stwierdzenie aktywnej toksyny botulinowej w badanej żywności. Właśnie z tego powodu inspekcja nie poinformowała, że „w pesto znaleziono jad kiełbasiany”, lecz że stwierdzono jego możliwą obecność. Przy zagrożeniu tak poważną toksyną wystarczający sygnał może uzasadniać natychmiastowe wycofanie produktu, zanim zakończą się wszystkie analizy laboratoryjne.
Producent poinformował później, że rozpoczął dodatkowe badania zarówno produktów, jak i surowców. Rzecznik Maspexu przekazał Food Safety News, że pierwsze uzyskane wyniki były prawidłowe i w zbadanych próbkach nie stwierdzono określonych bakterii beztlenowych ani Clostridium botulinum typu D. Pełny zestaw wyników pozostawał jednak wówczas w przygotowaniu. Przedstawiciel przedsiębiorstwa podał również, że dwie kontrole Państwowej Inspekcji Sanitarnej w zakładzie nie wykazały nieprawidłowości, a inspekcja pobrała własne próbki zarówno z objętej sprawą partii, jak i z zakładu. Te informacje są istotne, ale nie anulują ostrzeżenia GIS. Dopóki dochodzenie nie zostanie zakończone, produktu ze wskazanej partii nie należy spożywać.
Co wiadomo o dwóch osobach, które zachorowały na botulizm w Polsce?
Według informacji zebranych przez Food Safety News objawy pojawiły się na początku sierpnia u 34-letniego mężczyzny i 35-letniej kobiety. U mężczyzny lekarze rozpoznali botulizm, a wśród zgłaszanych dolegliwości znajdowały się trudności w połykaniu i mówieniu, podwójne widzenie, wymioty oraz biegunka. W momencie publikacji informacji trwały jego badania serologiczne. U kobiety również rozpoznano botulizm, ale w jej przypadku wykryto toksynę botulinową w surowicy. Z wywiadu wynikało, że występowały u niej między innymi podwójne widzenie oraz trudności z połykaniem i mową. Są to objawy bardzo charakterystyczne dla działania neurotoksyny botulinowej na układ nerwowy.
Kluczowe jest jednak rozróżnienie pomiędzy wystąpieniem przypadków choroby a potwierdzeniem źródła zatrucia. Próbkę pesto pobrano właśnie w trakcie dochodzenia epidemiologicznego, co oznacza, że inspekcja szukała potencjalnego wspólnego źródła narażenia. Wykrycie genu ntnh zwiększyło podejrzenie dotyczące tej partii i doprowadziło do ostrzeżenia oraz wycofania produktu. Nie oznacza jeszcze laboratoryjnego udowodnienia, że aktywna toksyna znajdująca się właśnie w tym pesto spowodowała oba zachorowania. W dochodzeniach dotyczących zatruć pokarmowych taki związek ustala się na podstawie połączenia wywiadu, wyników badań pacjentów, analizy żywności i danych dotyczących produkcji. Dlatego na obecnym etapie poprawne jest mówienie o pesto powiązanym z dochodzeniem w sprawie przypadków botulizmu, a nie o definitywnie potwierdzonym źródle obu zatruć.
Czym jest botulizm i dlaczego toksyna botulinowa jest tak niebezpieczna?
Botulizm, nazywany również zatruciem jadem kiełbasianym, jest rzadkim, ale potencjalnie śmiertelnym zatruciem powodowanym przez neurotoksyny botulinowe. Najczęściej wytwarzają je bakterie Clostridium botulinum, które mogą rozwijać się w warunkach beztlenowych. Przetrwalniki tych mikroorganizmów występują naturalnie między innymi w glebie i osadach. Problem pojawia się wtedy, gdy trafią do żywności i napotkają warunki umożliwiające wzrost bakterii oraz produkcję toksyny. Szczególne znaczenie mają produkty o ograniczonym dostępie tlenu oraz niewłaściwie przeprowadzone procesy konserwowania. Choć polska nazwa „jad kiełbasiany” sugeruje przede wszystkim produkty mięsne, źródłem zatrucia mogą być również warzywa, ryby, grzyby i inne produkty spożywcze.
Toksyna atakuje układ nerwowy, blokując prawidłowe przekazywanie sygnałów do mięśni. Konsekwencją może być postępujące wiotkie porażenie. WHO zalicza toksyny botulinowe do najsilniejszych znanych substancji toksycznych. Pokarmowy botulizm jest rzadki, ale może wymagać leczenia na oddziale intensywnej terapii, ponieważ osłabienie może objąć mięśnie odpowiedzialne za oddychanie. Choroba nie przenosi się od człowieka do człowieka poprzez zwykły kontakt - w przypadku botulizmu pokarmowego problemem jest spożycie wcześniej wytworzonej w żywności toksyny. Wczesne rozpoznanie ma duże znaczenie, ponieważ jednym z elementów leczenia jest podanie antytoksyny, która neutralizuje toksynę jeszcze krążącą we krwi.
Jakie są pierwsze objawy zatrucia toksyną botulinową po zjedzeniu skażonej żywności?
GIS podaje, że objawy pojawiają się najczęściej po około 12-72 godzinach od spożycia skażonej żywności, choć możliwy zakres jest znacznie szerszy - od kilku godzin do nawet kilku dni. Na początku mogą wystąpić niespecyficzne dolegliwości, takie jak złe samopoczucie, nudności, wymioty, bóle brzucha, biegunka, suchość w ustach, zawroty lub bóle głowy. Szczególnie charakterystyczne są jednak symptomy neurologiczne. Należą do nich podwójne albo nieostre widzenie, opadanie powiek, problemy z mówieniem i zaburzenia połykania. Osoba może mieć wrażenie, że język i gardło nie pracują prawidłowo, a wypowiadanie słów staje się trudniejsze.
Wraz z postępem zatrucia osłabienie mięśni może przemieszczać się od okolicy głowy i szyi w dół ciała. W ciężkim przebiegu dochodzi do porażenia mięśni oddechowych, co może prowadzić do niewydolności oddechowej. WHO podkreśla, że botulizm wymaga szybkiej diagnostyki i leczenia, a ciężkie przypadki mogą wymagać wentylacji mechanicznej przez dłuższy czas. Osoba, która jadła produkt objęty ostrzeżeniem i następnie doświadcza podwójnego widzenia, opadania powiek, trudności z mówieniem, przełykaniem, narastającego osłabienia albo problemów z oddychaniem, powinna pilnie uzyskać pomoc medyczną i poinformować personel o możliwym narażeniu na toksynę botulinową. GIS również zaleca pilny kontakt z lekarzem w przypadku objawów po spożyciu wycofywanego produktu.
Czy niebezpieczne pesto musi mieć zmieniony smak, zapach albo wygląd?
Nie można opierać oceny bezpieczeństwa wyłącznie na wyglądzie produktu. Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna we Wrocławiu przypomina, że żywność zawierająca toksynę botulinową często nie ma nietypowego smaku, zapachu ani wyglądu. W przypadku niektórych konserw ostrzeżeniem może być wzdęte opakowanie, charakterystyczny syk po otwarciu albo nietypowy zapach, ale brak takich objawów nie daje pewności, że produkt jest bezpieczny. Z tego powodu nie powinno się próbować nawet niewielkiej ilości wycofanego pesto w celu sprawdzenia, czy „smakuje normalnie”. W przypadku konkretnego ostrzeżenia GIS podstawą decyzji jest oznaczenie partii, a nie samodzielna ocena produktu przez konsumenta.
Nie należy także zakładać, że podgrzanie wycofanego pesto pozwala bezpiecznie je wykorzystać. Toksyna botulinowa rzeczywiście jest wrażliwa na odpowiednio wysoką temperaturę, podczas gdy przetrwalniki bakterii są zdecydowanie bardziej odporne. Informacje te mają znaczenie w profilaktyce i technologii żywności, ale nie powinny być traktowane jako domowa metoda „ratowania” produktu objętego oficjalnym wycofaniem. GIS wyraźnie zaleca, aby wskazanej partii nie spożywać. Przy potencjalnie ciężkim zatruciu próba samodzielnego neutralizowania zagrożenia nie ma uzasadnienia, zwłaszcza że konsument nie jest w stanie sprawdzić rzeczywistej temperatury w całej objętości produktu ani potwierdzić, jaki dokładnie czynnik znajduje się w konkretnym słoiku.
Dlaczego botulizm może pojawić się również w produktach warzywnych, a nie tylko w mięsie?
Potoczna nazwa „jad kiełbasiany” jest historyczna i może prowadzić do błędnego przekonania, że zatrucie dotyczy przede wszystkim wędlin. Clostridium botulinum i jego przetrwalniki występują jednak powszechnie w środowisku, przede wszystkim w glebie i osadach. Oznacza to, że potencjalny kontakt z mikroorganizmem mogą mieć również warzywa i inne surowce roślinne. To, czy powstanie toksyna, zależy później od warunków panujących w żywności. Bakteria rozwija się przede wszystkim przy małej ilości tlenu, a znaczenie mają także kwasowość, temperatura, zawartość soli, aktywność wody oraz zastosowany proces technologiczny. Dlatego w historii botulizmu pojawiały się zarówno przetwory mięsne i rybne, jak i konserwowane warzywa.
Komercyjnie produkowana żywność jest projektowana tak, aby odpowiednia kombinacja obróbki termicznej, pH, składu i warunków przechowywania uniemożliwiała rozwój bakterii oraz powstawanie toksyny. Przypadki botulizmu związane z przemysłową żywnością są dlatego stosunkowo rzadkie, ale mogą prowadzić do szerokich działań zapobiegawczych, ponieważ pojedyncza partia jest dystrybuowana do dużej liczby klientów. WHO wskazuje, że w zatruciach pokarmowych szybkie zabezpieczenie podejrzanych próbek i ustalenie wspólnego źródła ma znaczenie dla zapobiegania kolejnym przypadkom. Właśnie dlatego nawet niepełny jeszcze sygnał laboratoryjny może uruchomić procedurę wycofania całej partii, zanim zostanie ostatecznie ustalone, na którym etapie i czy w ogóle doszło do skażenia.
Co robi producent i czy dodatkowe badania pesto wykluczyły już zagrożenie?
Po otrzymaniu informacji od Państwowej Inspekcji Sanitarnej producent rozpoczął wycofywanie partii, zablokował zapasy znajdujące się w magazynie i powiadomił odbiorców o konieczności wstrzymania sprzedaży. Dodatkowe próbki produktu zostały skierowane do zewnętrznego akredytowanego laboratorium. Według informacji przekazanych Food Safety News przeprowadzono również przegląd procesu produkcji i dokumentacji oraz dodatkowe analizy produktu i surowców. Pierwsze wyniki przekazane przez przedsiębiorstwo nie wykazały badanych mikroorganizmów, a dwie kontrole inspekcji sanitarnej w zakładzie miały nie stwierdzić nieprawidłowości. Jednocześnie w momencie publikacji pełny zestaw badań nie był jeszcze gotowy.
Nie oznacza to zatem, że ostrzeżenie zostało odwołane. Wynik pojedynczej dodatkowej próbki nie musi automatycznie odpowiadać sytuacji w każdym opakowaniu całej partii, szczególnie jeśli potencjalne zanieczyszczenie nie jest rozmieszczone równomiernie. Dlatego organy kontroli zestawiają wyniki wielu badań z informacjami epidemiologicznymi, dokumentacją produkcyjną oraz danymi dotyczącymi dystrybucji. Wiadomo również, że według informacji z europejskiego systemu RASFF produkt z objętej postępowaniem partii był dystrybuowany także do Holandii. Postępowanie ma więc znaczenie szersze niż wyłącznie dla jednego polskiego sklepu czy pojedynczego słoika. Do momentu oficjalnego zakończenia sprawy obowiązuje podstawowe zalecenie GIS: wskazanej partii produktu nie należy spożywać.
Co zrobić po zjedzeniu wycofanego pesto i kiedy trzeba pilnie zgłosić się po pomoc?
Samo zjedzenie produktu z objętej ostrzeżeniem partii nie oznacza automatycznie, że doszło do zatrucia. GIS mówi o możliwej obecności toksyny, a postępowanie wyjaśniające nadal trwa. Osoba, która jadła wskazane pesto, powinna jednak zwrócić szczególną uwagę na pojawienie się objawów mogących sugerować botulizm. Alarmujące są zwłaszcza zaburzenia widzenia, podwójne widzenie, opadanie powiek, trudności z przełykaniem lub mówieniem, suchość w jamie ustnej, postępujące osłabienie mięśni oraz problemy z oddychaniem. Objawom neurologicznym mogą towarzyszyć wcześniej nudności, wymioty, bóle brzucha lub biegunka.
Botulizm nie jest zatruciem, przy którym należy czekać kilka dni na samoistne ustąpienie objawów. Jeżeli po potencjalnym narażeniu pojawiają się charakterystyczne zaburzenia neurologiczne, potrzebna jest pilna ocena medyczna. Leczenie może obejmować podanie antytoksyny botulinowej, która jest najbardziej użyteczna, gdy zostanie zastosowana odpowiednio wcześnie, zanim toksyna trwale zwiąże się z zakończeniami nerwowymi. W ciężkim przebiegu konieczne może być także wspomaganie oddychania. Rozpoznanie potwierdza się między innymi poprzez wykrywanie toksyny w surowicy lub innym materiale biologicznym oraz analizę podejrzanej żywności. Właśnie dlatego informacja o zjedzeniu produktu objętego dochodzeniem epidemiologicznym może być dla lekarza bardzo istotna.
Czy można już powiedzieć, że pesto Łowicz było przyczyną dwóch przypadków botulizmu?
Na podstawie obecnie dostępnych informacji takie stwierdzenie byłoby zbyt daleko idące. Wiadomo, że dwie osoby zachorowały na botulizm, a u jednej z nich wykryto toksynę botulinową w surowicy. Wiadomo również, że w ramach prowadzonego dochodzenia epidemiologicznego pobrano próbkę pesto z partii L 605192FE I i znaleziono w niej gen ntnh, co wskazywało na potencjalne zagrożenie. Te elementy są wystarczająco niepokojące, aby wycofać produkt i ostrzec konsumentów, ale epidemiologiczny związek nie jest jeszcze tym samym co ostateczne potwierdzenie przyczynowe.
Do ustalenia źródła potrzebne są dalsze wyniki badań laboratoryjnych i całe dochodzenie dotyczące tego, co jadły osoby chore, skąd pochodziła żywność oraz czy w produkcie rzeczywiście obecna była biologicznie aktywna neurotoksyna. Producent poinformował już o pierwszych ujemnych wynikach własnych dodatkowych badań, ale pełne analizy nie były jeszcze zakończone. Dlatego w tym momencie najbardziej precyzyjny opis sytuacji brzmi: jedną partię pesto Łowicz wycofano z powodu możliwej obecności toksyny botulinowej w toku dochodzenia dotyczącego dwóch przypadków botulizmu. Dla konsumenta ta niepewność nie zmienia jednak praktycznego zalecenia - słoika z numerem L 605192FE I i terminem 08.2027 nie należy spożywać.

